Najnowocześniejsze w Europie

Lotnisko w Kluczewie ma swoją historię. W latach 30-tych mieścił się tu duży kompleks lotniczy, rozbudowywany nawet jeszcze w okresie wojny. Niemcy opuścili go niemal tuż przed kapitulacją, w marcu 1945 r.

Jak to wówczas bywało, po niemieckiej Luftwaffe teren przejęły wojska lotnicze Armii Czerwonej. Ze względu na swe badawczo-produkcyjno-militarne przeznaczenie, baza w Kluczewie przedstawiała dla Rosjan wartość porównywalną do słynnego rakietowego ośrodka doświadczalnego w Penemunde. Zwłaszcza, że nie była, jak ta druga, zniszczona. Wkrótce też zamienili Kluczewo w jeden z najnowocześniejszych lotniczych kompleksów badawczo-produkcyjno-logistycznych w Europie. Po roku 1967 dodatkowo rozbudowali kompleks.

Do zinwentaryzowania lotniska doprowadził dopiero po 1989 r. Maciej Jarmusz (dziś szef lotniska w Goleniowie).

- Obecnie teren bazy, ze względu na stopień skażenia gruntu wyciekami paliw na głębokość do 4 m w gruncie oraz w wodach gruntowych, jest najbardziej skażonym fragmentem lotniska - napisano w ówczesnym raporcie, opisując m.in. stan 36 podziemnych zbiorników na paliwo lotnicze, oleje napędowe i benzynę. - Według eksperckich ocen zalega tam (pod ziemią - MR), pływając po powierzchni wód podziemnych, ponad 60 tysięcy ton ropopochodnych (substancji - MR) oraz resztki paliwa w pozostałych zbiornikach (szacunkowo ponad 2 tysiące ton), stanowiąc bombę ekologiczną o niewyobrażalnym, z uwagi na bliskość jeziora Miedwie, ładunku.

Z paliwa korzystały startujące stąd na patrole Mi-8, Mi-17 i Mi-24, transportowe Ił-76 (słynne transportowiec "Candid" i tankowiec "Midas"), An-12, An-24 i Ił-18, a także bojowe i szkolno-bojowe Mig-21, Mig-23/27, Mig-29, Su-17/22 oraz Su-27. Wszystkie samoloty zaopatrywane były w paliwo z rozbudowanego systemu centralnego tankowania samolotów na placach postojowych i w bunkrach ukrycia.


Inne tematycznie powiązane strony:

 

 
 

 
 
Lotnisko